Norwegia jest europejskim liderem sprzedaży elektrycznych aut. Do 2025 r. chce całkowicie zelektryfikować transport.  Kraj ten też jako pierwszy w praktyce poczuje wpływ elektromobilności na rynek energii, paliw oraz na sieci energetyczne. Na razie dobrze to nie wygląda.

  • W Norwegii sprzedaż elektrycznych aut to obecnie jedna trzecia, a był miesiąc, że i ponad połowa rynku.
  • Po raz pierwszy od dekady spadło w tym kraju zużycie paliw.
  • Zdaniem pracowników sieci energetycznych w niektórych regionach można się spodziewać problemów w dostawach prądu.

W grudniu ubiegłego roku w Norwegii po raz pierwszy sprzedano więcej samochodów elektrycznych niż spalinowych. W całym roku 2017 udział samochodów elektrycznych i hybryd plug in w rynku wyniósł 39,2 proc., podczas gdy w roku 2016 wynosił 29,1 proc. Zdaniem niektórych obserwatorów odbija się to na tamtejszym rynku paliw, a także energii.

Od roku 2013 sprzedaż wyrobów petrochemicznych spadła w Norwegii o 8 proc. Paliwa dla samochodów do 2016 roku rosły jednak, mimo zwiększającej się sprzedaży elektrycznych aut. W ubiegłym roku (porównując do 2016) sprzedaż benzyn spadła jednak o 2,9 proc., do 1,12 mld litrów, a diesla o około 2,6 proc.

Norweskie media od dawna już wskazują na problemy, jakie wzrost liczby elektrycznych aut może powodować dla sieci energetycznych, zwłaszcza w bardziej oddalonych regionach. – W niektórych miejscach balansujemy na krawędzi. Kiedy ludzie w bardziej oddalonych regionach instalują ładowarki 22 kW dla swoich Tesli, to może być ciężkim wyzwaniem dla lokalnej sieci energetycznej. W przypadku dużych wahań napięcia, może to nawet powodować migotanie światła w domach – mówił jesienią ubiegłego roku Bjørn Brattelid, pracownik jednego z norweskich operatorów sieci.

Według niego, mimo rosnącej liczby elektrooszczędnych rozwiązań, takich jak diody LED, szybki wzrost samochodów elektrycznych powoduje coraz większe wyzwania dla sieci energetycznych.

Sonja Monica Berlijn z firmy Statnett uważa, że sieć wytrzyma zapotrzebowanie ze strony elektrycznych aut, na co ma wskazywać tempo wzrostu zapotrzebowania na energię, które jest wolniejsze niż tempo wzrostu liczby sprzedawanych aut EV.

Źródło: portal wnp.pl